sobota, 21 maja 2011

Dwadzieścia jeden.

Koniec świata odwołany, ale spokojnie. Przecież niedługo ktoś znowu przepowie nowy koniec. No dobra, co u mnie, yh. Wczoraj byłam u chirurga i mam naderwane ścięgna. Nie jest najlepiej, boli.. ale już mniej, mogę jakoś chodzić. Dzisiaj nie pojechałam przez to na Bieg Gdańszczan, a za to siedziałam cały dzień w domu. Ale nie jest najgorzej. Zawsze unikałam tych wspólnych weekendów w domu z mamą, a teraz myślę, że całkiem nie potrzebnie. ;) Chwilę temu przyszły do mnie doro i Paula na klatkę, potykały mnie, pośmiały się, pożegnały i poszły. Przyznam, że dobrze zobaczyć kogoś innego niż brata, mamę i psa.. co nie oznacza, że spieszy mi się do szkoły, oczywiście. Wręcz przeciwnie, ponieważ denerwuje mnie kilka osób i mam ich po prostu dość. W przyszły weekend muszę gdzieś wyjść, koniecznie. Może do doro? <3

1 komentarz: