poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Dziesięć.

Ogółem mówiąc jest zajebiście przecież. Ok. 10.00 wyszłam do Oli, wzięłyśmy butelki i idziemy. Ja sobie idę z tyłu, oni z przodu i nagle dostałam w twarz wodą od Oli, no pewnie, bo jak by inaczej. ;D Oddałam jej i idziemy dalej. Nie daleko wisły zostałam napadnięta dwoma wiadrami, poszliśmy nad wisłę i znowu dwa wiadra, dziękuję. ;) Byłam cała mokra, z resztą inni też, chociaż ja i jeszcze kilka osób najbardziej. ;o Rozeszliśmy się do domów, mama powiedziała, że będę chora, oczywiście <3. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, ubrałam wreszcie coś suchego i teraz czekam aż ktoś wejdzie na gadu. Pod wieczór może jeszcze dwór, oby. :* No to tyle, elo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz